środa, 19 sierpnia 2015

Nadmuchana łódka

Jestem kapitanem, dumnym właścicielem jednostki pływającej o ładowności 270 kg oto Gumotex Solar 410

Na jeziorze Stręgiel po spływie Sapiną
Pływałem w młodości kajakami, żaglówkami i pontonami, gdy dzieci stały się nastolatkami i mają teraz własne pomysły na weekendy pomyślałem, że znów z żoną mamy czas na wspólne wyprawy.

Wybór łodzi trochę mi zajął

  • kajak - fajny tylko przechowywanie (mieszkam w bloku) i transport (mam samochód - ale trzeba do niego wrócić)
  • kanu - to samo, tylko ładowniejsze. Plus asymetryczna praca mięśni i mój kręgosłup to źle zniesie
  • ponton - fajny, tylko że pływa jak balia. 

Szukając trafiłem na forum wodne dział dmuchane i odkryłem pasjonatów kajaków pneumatycznych.

Owszem mają wady są wolne, delikatniejsze, mniej sterowne ale

  • dają się trzymać w piwnicy, na pawlaczu, w szafie
  • można je łatwo przewieźć transportem publicznym

Co dla mnie (Warszawiaka) oznacza np. wyprawę pociągiem do Otwocka i powrót Świdrem i Wisłą do domu, lub wyprawę z domu tramwajem nad Wisłę i spływ do Modlina - powrót kolejką.  Na razie to są trasy hipotetyczne bo extra lato pozbawiło rzeki wody, ale nie tracę nadziei.

Ja już zdecydujemy się na kajak dmuchany mamy wybór

  • Gumotex 
  • Sevylor

Czyli Decathlon lub zakup w internecie.  Wybrałem Gumotex z powodów opisanych tutaj. Sevylory trzeba suszyć po każdej wyprawie, a nie zawsze mamy gorący letni dzień na zakończenie wyprawy.

Na dwie osoby do wyboru były

  • Solar 
  • Swing 2
  • Twist 2
  • Helios 2 
  • Seawave
  • K2

większość jest pozornie dwuosobowa,  ładowność 180 kg na dwie dorosłe osoby i bagaż to za mało. Różnice w cenach są znaczne (K2 jest dwa razy droższy od Solara). Zdecydowałem się na Solara bo lubię komfort a ten kajak ma dość miejsca za rozsądną cenę.

Żona mi kupiła (jaka to okazja patrz pierwsza notka) w Pro Kajak. Kajaki prawdopodobnie warto kupować jak samochody - w lutym, gdy schodzi poprzedni rocznik. Na lutowych targach "Wiatr i woda" w Warszawie przedstawiciel firmy dał spory targowy rabat (taki, że starczyło z niego na wiosła).

Do kajaka trzeba dokupić wiosła (postęp, fajne składane z asymetrycznym piórem w Decathlonie też mają) i pompkę.  Pierw użyłem nożnej od materacy turystycznych (z kajakiem jest przejściówka do zaworów), później dokupiłem  taką.  Warto bo jest dwukierunkowa, pompuje przy popychaniu i wyciąganiu tłoka, można napompować kajak w kilka minut.  Wąż jest solidnie mocowany a pompka pozwala też odessać powietrze z kajaka przy składaniu, co bardzo ułatwia zapakowanie go z powrotem do wora.


Zaopatrzyliśmy się też w najtańsze rękawiczki rowerowe (z promocji Lidla, na górnym zdjęciu widać je na dziobie ). Może to nie honor i powinniśmy wyćwiczyć ręce niczym mistrzowie kung fu, ale za to wygodne.
Cały ten majdan wygląda tak, widać też kapok psa (o tym osobna notka będzie) i jego miskę na wodę.
Są też wodoodporne torebki na dokumenty i telefon jak i wodoodporny worek żeglarski. Jak ktoś oszczędza bagaż, to worek od kajaka też jest wodoodporny i ma stosowne zwijane zamknięcie.


Po pierwszych wyprawach (kanał Żerański, zatoka Triesteńska, spływ Sapiną i jez. Święcajty wzdłuż) jestem bardzo rad z kajaka. Nie wszystko do razu opanowałem i zrozumiałem,  ale rady mam takie.

Wiosła brać jak najdłuższe - burta jest wysoka i szeroka, siedzi się inaczej. Moje wiosło (mam 180cm) ma 225cm, żona ma krótsze ręce i (zgodnie z radami) ma trochę krótsze wiosło. Teraz bym wziął oba wiosła maksymalnej długości.

Kajak brać jak największy, nie jestem wielki (180cm) ani gruby (80kg) a jestem w niego dość mocno wpasowany, a to Solar - jeden z większych modeli. Nie mam pojęcia jakbyśmy się zmieścili w Heliosie 2, który jest 5 cm węższy i 30 cm krótszy.

Gąbka do wycierania kajaka (jest w pakiecie) jest niewygodna, ściereczki kuchenne (z rolki) do wycierania wody plus mała szczotka do ubrania, żeby zmiatać piasek i trawę przy zwijaniu kajaka sprawdzają się lepiej.

Pływa się inaczej, kajak się wspina na fale zamiast je ciąć, jest bardzo wrażliwy na wiatr. Dlaczego to widać na poniższym zdjęciu, przy sztywnej konkurencji widać, że to grubas i ma wysoką burtę.

PS Tytuł notki nawiązuje do wspaniałej książki o wyprawach żeglarskich.


1 komentarz: